Skip to content
Wróć do bloga

Samochód donosi na kierowcę. Twój robot może robić to samo

Naukowcy z Northeastern University i Consumer Reports przetestowali 21 samochodów i 30 aplikacji producentów. Każde auto łączyło się z jakąś zewnętrzną firmą, a niektóre aplikacje przekazywały numer VIN, e-mail i dokładną lokalizację firmom reklamowym. Roboty w naszych domach działają według tej samej logiki.

Zespół Stop Robotom
··6 min czytania

Kiedyś samochód wiedział o tobie tyle, ile pokazywał licznik kilometrów. Dziś wie, dokąd jeździsz, kiedy hamujesz, jakiej muzyki słuchasz i z kim rozmawiasz przez Bluetooth. Okazuje się też, że nie zatrzymuje tej wiedzy dla siebie.

Co ustalili badacze

Polskie media, m.in. CyberDefence24, opisały to krótko: samochód działa dziś jak smartfon. Pierwotnym źródłem jest praca naukowa „Automatic Transmission” zespołu z Northeastern University (m.in. David Choffnes, Alan Mislove, Christo Wilson, Piotr Sapieżyński), przygotowana razem z amerykańską organizacją konsumencką Consumer Reports i opublikowana w materiałach konferencji ACM Internet Measurement Conference 2026.

Badacze przeanalizowali 21 pojazdów 19 marek, m.in. Toyoty, Hondy, Forda, Tesli, Volvo, Mercedesa, Nissana, Subaru i Rivian, oraz 30 aplikacji mobilnych producentów. Wnioski są niepokojące:

  • każdy z 21 samochodów wysyłał dane do co najmniej jednej zewnętrznej domeny,
  • ponad połowa aut łączyła się z firmami reklamowymi, śledzącymi lub analitycznymi,
  • 13 z 21 pojazdów kontaktowało się z domenami należącymi do Google,
  • 28 z 30 aplikacji wysyłało dane do co najmniej jednej zewnętrznej firmy reklamowej lub analitycznej,
  • 7 aplikacji przekazywało dane identyfikujące konkretną osobę: imię i nazwisko, numer VIN albo dokładną lokalizację auta.

Wśród winnych są cztery aplikacje GM (myCadillac, myChevrolet, myBuick, myGMC), a także HondaLink, MyNissan i aplikacja Lincolna. Wysyłały one numer VIN razem z adresem e-mail albo lokalizacją. Aplikacje GM przekazywały VIN m.in. firmom Adobe, Acxiom, ContentSquare, FullStory, Google, Meta, Microsoft, Pinterest, Snap i Yahoo. HondaLink wysyłała VIN i dokładne położenie samochodu do firmy analitycznej Amplitude.

Warto zatrzymać się przy jednej nazwie: Acxiom to jeden z największych na świecie brokerów danych. Jego biznesem jest składanie profili ludzi z rozproszonych informacji i ich sprzedaż.

Polityka prywatności, która niczego nie mówi

Producenci mają gotową odpowiedź: przecież wszystko jest w polityce prywatności. To prawda, tylko połowiczna. Wszystkie badane firmy zastrzegają, że mogą udostępniać dane „podmiotom trzecim”. Żadna nie mówi jakim ani w jakim celu.

To jest zgoda w stylu „podpisz tutaj, resztę ustalimy bez ciebie”. Kierowca formalnie się zgodził, ale nie wie, na co.

Zresztą numer VIN nie jest anonimowy. Jednoznacznie identyfikuje auto, a więc pośrednio właściciela, jego ubezpieczenie, historię serwisową i rejestrację. Jeśli VIN trafia do firmy reklamowej razem z e-mailem i lokalizacją, mówimy o kompletnej teczce, a nie o „zanonimizowanych danych telemetrycznych”.

Już wcześniej Mozilla Foundation w raporcie Privacy Not Included nazwała samochody najgorszą kategorią produktów, jaką kiedykolwiek oceniała. Według polskich relacji z tamtych badań 21 z 25 marek zastrzegało sobie prawo do przekazywania danych innym firmom. Najczęściej chętne są ubezpieczalnie, które wykorzystują styl jazdy do wyliczania składek.

Co z tego wynika dla robotów

Teraz podmieńmy w tym tekście słowo „samochód” na „robot”.

Samochód to w praktyce robot na kołach: ma czujniki, kamery, mikrofony, GPS, stałe połączenie z chmurą i aplikację na telefon. Roboty, które coraz częściej wpuszczamy do domów, mają dokładnie te same elementy, a do tego trafiają do sypialni, salonów i pokojów dziecięcych. Auto widzi parking pod pracą. Robot sprzątający widzi plan twojego mieszkania.

Jeśli wielkie koncerny motoryzacyjne, działające w ostro regulowanej branży, z działami prawnymi i reputacją do stracenia, przekazują dane Google i brokerom danych, to dlaczego mielibyśmy zakładać, że robot-zabawka za 150 złotych z marketplace’u traktuje dane naszych dzieci staranniej?

Fakty pokazują, że nie ma powodu tak zakładać:

  • Unitree G1, popularny chiński robot humanoidalny, według analizy firmy Alias Robotics z 2025 roku co pięć minut wysyłał dane na serwery w Chinach bez wiedzy właściciela, w tym informacje z czujników, kamer i mikrofonów. Robota dało się też przejąć przez Bluetooth.
  • W czworonożnym robocie Unitree Go1 wykryto backdoor (CVE-2025-2894), który po uruchomieniu łączył się z chmurowym tunelem zarządzanym z Chin i dawał pełną zdalną kontrolę nad urządzeniem.
  • W lutym 2026 roku programista, który pisał własną aplikację do swojego odkurzacza DJI, przypadkiem uzyskał dostęp do niemal 7000 robotów w 24 krajach: obrazu z kamer, dźwięku z mikrofonów i map mieszkań. Zgłosił błąd, zamiast go wykorzystać. Następny znalazca może nie być tak uczciwy.
  • Kaspersky opisał popularnego robota-zabawkę dla dzieci z kamerą i mikrofonem, do którego każdy mógł zadzwonić z wideo. Wystarczyło zgadnąć jego identyfikator. Serwer udostępniał imię, wiek i płeć dziecka oraz e-mail i telefon rodzica.
  • Raport Trouble in Toyland 2025 organizacji U.S. PIRG ostrzegał, że zabawki z wbudowanym chatbotem AI muszą słuchać, żeby rozmawiać. Jedna z testowanych zabawek słuchała cały czas i nagle włączyła się do rozmowy dorosłych.

Chiński kontekst ma znaczenie, bo tamtejsze prawo zobowiązuje firmy do udostępniania danych władzom na żądanie. W lipcu 2026 roku amerykańska FCC wpisała zagraniczne roboty humanoidalne i robotyczne psy na tzw. Covered List. Uzasadniła to tym, że takie urządzenia mogą być zdalnie sterowane i używane do inwigilacji przez obce rządy.

Problem nie ogranicza się jednak do jednego kraju. Badanie samochodów dotyczyło głównie marek amerykańskich i japońskich. Pochodzenie urządzenia zmienia to, kto dostaje dane. Nie zmienia faktu, że ktoś je dostaje. Tanie urządzenia z Chin dokładają do tego dwie rzeczy: minimalne nakłady na bezpieczeństwo i brak realnej odpowiedzialności, gdy coś pójdzie nie tak.

Kogo to dotyczy

Najbardziej narażeni są ci, którzy nie mogą się bronić:

  • dzieci, które nie rozumieją, że pluszowy robot to mikrofon podłączony do internetu,
  • seniorzy, którym „robot-opiekun” jest sprzedawany jako rozwiązanie problemu samotności,
  • rodzice, którzy kupują prezent i nie mają czasu ani wiedzy, by analizować ruch sieciowy zabawki,
  • wszyscy w domu, bo kamera robota nagrywa każdego, kto przejdzie obok, a nie tylko właściciela.

Czego nie słychać w reklamach

Marketing robotów mówi o „inteligencji”, „personalizacji” i „uczeniu się twoich potrzeb”. Brakuje w nim kilku prostych pytań:

  • Gdzie fizycznie trafiają nagrania z kamery i mikrofonu?
  • Komu producent je udostępnia i po co?
  • Co się stanie z danymi, gdy firma zbankrutuje albo zostanie przejęta?
  • Czy robot działa bez internetu, czy bez chmury zamienia się w cegłę?

Jeśli producent nie potrafi na nie odpowiedzieć, to już jest odpowiedź.

Na koniec

Badanie Northeastern pokazuje, że nawet tam, gdzie powinno być najbezpieczniej, nasze dane są towarem, a „zgoda” to tylko formalność. Robot w domu to samochód, z którego nigdy nie wysiadasz. Stoi w pokoju dziecka, słucha i widzi.

Zanim kupisz kolejne „inteligentne” urządzenie, zadaj sobie jedno pytanie:

Jeśli produkt jest tani, a chmura jest za darmo, to kto płaci za serwery? I czym?

Źródła

Powiązane Teksty

Manifest Przeciwko Robotom

Dlaczego sprzeciwiamy się bezkrytycznemu wdrażaniu robotów AI w naszym życiu i jak możemy bronić ludzkiej autonomii.